Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sakrament. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sakrament. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 maja 2015

Dlaczego zapisałeś dziecko na religię?



Zapisując dziecko do szkoły dostałam oświadczenie,  w którym miałam zaznaczyć czy synek będzie chodził na religię czy na etykę.
Tak się składa, że mój syn ma religię w przedszkolu, więc jemu pozwoliliśmy dokonać wyboru.
Wybrał etykę.
Spytałam go dlaczego nie chce chodzić na religię. W odpowiedzi usłyszałam, że jedna z dziewczynek nie chodzi i w tym czasie się bawi.
Hmm...
Wytłumaczyłam mu, że w szkole wygląda to inaczej. Zrozumiał, ale i tak na religię chodzić nie chce.
Zaakceptowaliśmy wybór dziecka.

Jednak zastanowiła mnie ta niechęć.

Będąc dzieciakiem dorastającym w czasach komuny na lekcje religii biegałam do przykościelnych salek, brałam udział w jasełkach, zapamiętale kolorowałam obrazki w zeszycie od religii.
Mniej więcej do ukończenia III klasy na religię chodziłam chętnie, bo prowadziła ją we wspaniały sposób siostra zakonna. Dziecięce modlitwy, piosenki wzniosłe i radosne -  to było to co lubiłam.

A potem przejęli nas katecheci, katechetki, księża. i to już nie była ta religia. Tu już zaczynałam chodzić w kratkę, a moje zniechęcenie osiągnęło apogeum w klasie VI, kiedy to zimą, przez zaspy brnęłam na religię, na którą się spóźniłam. Katecheta przywitał mnie słowami, że jestem zła, bo zamiast modlić się to się po krzakach włóczę.

Do dziś nie wiem skąd gościu wytrzasnął pomysł z tymi krzakami i to w zimie.  W ogóle bałam się go bardzo.

W VIII klasie bardzo chorowałam, w sumie wszystkich nieobecności zebrało się pół roku. Nieobecności zarówno w szkole jak i na religii. W szkole byłam promowana, natomiast ksiądz na religii, mimo, że wykułam co trzeba do bierzmowania, do egzaminu mnie nie dopuścił i do bierzmowania również, ze względu na brak odpowiedniej frekwencji.

Zawiodłam się. Cholernie się zawiodłam na księżach, kościele...

Pamiętam jeszcze jak wraz z kuzynem co niedzielę "chodziliśmy" do kościoła, a konkretnie obok, na lody, bo msza nas nudziła.

Tak, nudziła. Do dziś jak idę do kościoła przy okazji jakiś uroczystości to nudzę się jak mops.

Ale przyznam, że nie zawsze tak było, bo któregoś lata, na wakacjach u babci odkryłam kościółek, gdzie msze dla dzieci odbywały się na wesoło. Był śpiew, śmiech, aplauz, a kazanie przekazane krótko, niemalże w formie bajki czy baśni. Tam kościół był zawsze pełen dzieciaków.

Ostatnio na imprezach urodzinowych siłą rzeczy schodzimy na tematy szkolne. Pytam zatem czy religia czy etyka i okazuje się, że oprócz naszego dziecka wszystkie inne na religię chodzić będą.
Słysząc jaki jest wybór Mateusza niezmiennie padają pytania: To nie pójdzie do Komunii? A ślub kościelny? Przecież nie będzie mógł wziąć ślubu kościelnego!

Zaraz, zaraz...to rodzice zapisują na religię dla Komunii? Dla ślubu kościelnego?