piątek, 10 lipca 2015

Muszę się do czegoś przyznać

To był dzień jak co dzień. Może zrobiłam wszystko co zaplanowałam, może niekoniecznie, ale na pewno śmigałam na facebooku, kiedy trafiłam na pewien post. Post o emisji pewnej telenoweli.
W tym momencie niejedna osoba uśmiechnie się pod nosem z pobłażaniem albo nawet przewróci oczami.

Przygodę z telenowelą rozpoczęłam wiele lat temu i nawet pamiętam jej tytuł. "Maria" z Grecią Colmenares.
Pamiętam, że przyjechała do nas ciotka, która namiętnie ową telenowelę oglądała (bodajże na Polonii 1 lub Tele 5) i kiedy tylko dowiedziała się, że nasza kablówka również ten kanał udostępnia to musiała ten serial oglądać i już.
Chcąc nie chcąc siadałyśmy z mamą i towarzyszyłyśmy ciotce , która z pasją opowiadała nam całą wcześniejszą historię bohaterów. I tak wsiąkliśmy rodzinnie, bo i mój tato się dołączył.

Później mi minęło, ale co jakiś czas coś tam oglądałam, najczęściej początek jak się rozwijało i końcówkę jak się pozytywnie kończyło. Środek z racji gmatwania życiorysów przeważnie sobie odpuszczałam.
W epoce internetu łatwiej, bo serię w trzy dni można obejrzeć stosując powyższą zasadę. Oczywiście pod warunkiem, że telenowela ukończona.

Telenowela, o której  wpis na facebooku wspominał jest dopiero w trakcie kręcenia i na bieżąco wyświetlana w ...Argentynie. Kiedy się o niej dowiedziałam wyemitowano dopiero 10 odcinków i te obejrzałam sobie w internecie. Ta telenowela ma to do siebie, że uzależnia. w każdym razie mnie uzależniła. I nie dość, że czekam na każdy odcinek, nie dość, że oglądam w oryginale praktycznie nie znając hiszpańskiego, to jeszcze praktycznie nie przewijam by przyspieszyć.

Wsiąkłam na amen. I to dosłownie, bo telenowela opowiada o miłości księdza i zakonnicy.
No dobra, praktycznie od początku wiadomo, że zakonnica tak naprawdę zakonnicą nie jest, jedynie dla własnego bezpieczeństwa ukrywa się w klasztorze.
Trudny temat, dla niektórych być może i bulwersujący. ale spokojnie. Własnie dziś obejrzałam 66 odcinek i miłość nadal platoniczna. Praktycznie tylko spojrzenia zdradzają co czują. Ale za to jakie spojrzenia.
Sam serial to komedia romantyczna i rzeczywiście komizmu tutaj pod dostatkiem, zarówno sytuacyjnego jak i wynikającego z dialogów. Te ostatnie, zwłaszcza te ważniejsze, tłumaczą dziewczyny na pewnym forum, więc i ze zrozumieniem treści większych problemów nie mam. A i oglądając od kwietnia w oryginale odcinki chcąc nie chcąc człowiekowi hiszpański niemalże sam do głowy wchodzi i krótsze kwestie nie wymagają już nawet tłumaczenia.

Seria ma dobre tempo, nawet bardzo dobre i dodatkowo jest nieprzewidywalna. Scenarzyści w większości odcinków zaskakują pomysłowością. Zagadki, intrygi rozwiązywane są przeważnie w ciągu jednego, maksymalnie dwóch odcinków.Są wprawdzie pewne tajemnice,ale tyle się dzieje, że praktycznie to nie przeszkadza, a nawet nie bardzo się o tych nierozwiązanych kwestiach pamięta, dopóki scenarzyści do wątku nie wrócą.

Jest coś jeszcze - muzyka. Całkiem jej sporo, a piosenki wykonywane przez zakonnice są  wpadają w ucho. Nie tylko mnie,bo moje dzieci też chętnie słuchają i nucą.

Czyli mamy wszystko co mieć powinna fajna opowieść, a jak jeszcze dodamy do tego świetnie dobranych aktorów to już sama sobie przestaje się dziwić, że namiętnie oglądam. a dodam jeszcze, że telenowela jest emitowana o 21:00 czasu "ichniego", więc u nas jest to bodajże 2:00 w nocy, więc jak rano dzieci o 6:00 bądź 7:00 mnie obudzą, to robię sobie kawkę, odpalam internet i się relaksuję zanim zdążę się zmęczyć codziennością. A co!

Telenowela nosi tytuł "Esperanza mia"









2 komentarze:

  1. Z telenoweli to ja chyba kojarzę tylko Zbuntowanego Anioła:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też muszę się do czegoś przyznać: dziś wieczorem po raz szósty obejrzę nowego "Terminatora". Jestem wielką fanką serii i wreszcie po tragicznej trójce i względnej czwórce (nie wspominając o żenującym serialu) zrobili coś godnego miana "kontynuacji". Pięć wizyt w kinie na piątce. Teraz spiraciłam, bo wyszły już doskonałe wersje full hd. I będę oglądać. A w weekend robię sobie nocny maraton, bo mam wszystkie części na płytach.

    Oto moja telenowela :D

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania