Oczywiście wiedziona ciekawością postanowiłam pierworodnego wypytać o szczegóły.
- Mati, będzie występ dla mam, tak?
- Tak
- A co ty będziesz robił?
- Jak przyjdziesz to zobaczysz - odpowiedział mi w tzw. "międzyczasie" zmieniając obuwie.
Dzis rano powtórzyłam nasz dialog znajomej mamie, która z kolei powiedziała, że została poproszona o poćwiczenie ze swoim dzieckiem jakiegoś wierszyka.
Oczywiście, mój synek słyszał naszą wymianę zdań i powiedział:
- Mamusiu, zapytaj mnie jeszcze raz co będę robił, a ja ci odpowiem.
Zapytałam. I co mój dzieć na to:
- Jak przyjdzesz to zobaczysz - i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Szelma jedna, no!