poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Mam dość ciąży!!!

I broń Boże nie chodzi tu o dziecko tylko o te 40 tygodni. A już na pewno o te ostatnie tygodnie. Ktoś kto nazwał ciążę stanem błogosławionym musiał być niespełna rozumu, albo z moim rozumem jest coś nie tak.
Często w I trymestrze ciąży kobieta uderza w tango z klozetem, a pozycja pionowa jest nieosiągalna jak chce się resztki jedzenia utrzymać w żołądku.
Mnie na szczęście i w jednej i w drugiej ciąży tego typu atrakcje ominęły, ale za to denerwowałam się każdym bólem czy strzyknięciem w kręgosłupie, ze coś jest nie tak. Raz poroniłam, więc uważam, że obawy miałam uzasadnione.
Nadszedł oczekiwany przeze mnie II trymestr, gdzie jak wieść niesie, my kobiet powinnyśmy się pozbyć problemów z I trymestru, a z III jeszcze się nie zaczęły i pełną gęba możemy cieszyć się z naszego odmiennego stanu, a i seks z ukochanym powinien przynieść nam więcej zadowolenia. Zaczęłam cieszyć się i ja ( zarówno z jednego, jak i drugiego). Do czasu. A konkretnie do wizyty kontrolnej u lekarza zwanego ginekologiem. Okazało się bowiem, że zaczęła mi się skracać szyjka, co groziło przedwczesnym porodem. zostały mi przepisane leki, miałam duuużo wypoczywać oraz otrzymałam całkowity zakaz dźwigania (zero podnoszenia małego), zakaz jakichkolwiek zaparć ( przy okazji zaczęłam zażywać laktulozę, która bardzo mi pomogła) i całkowity zakaz SEKSU. O cholera! Jakże to tak? Przecież w II trymestrze miałam się cieszyć, że wreszcie bez nerwów mogę, a okazało się, że jednak nie mogę! I z czego ja miałam się cieszyć??? Nawet radość z faktu, ze jestem w ciąży przygasła przyćmiona groźbą przedwczesnego porodu. I znowu zaczęłam się denerwować!
Na szczęście dotrwaliśmy do III trymestru. Częste kontrole i obserwacja wskazywały, że szyjka w dobrym stanie, powinna dotrwać do bezpiecznego dla maleństwa okresu. Szkoda tylko, że mój stan coraz bardziej się pogarszał.. Przytyłam, spuchłam, sapałam i nadal sapię, pocę się jak Piggi. Mam wrażenie, że pół godziny po wyjściu spod prysznica ponownie powinnam się pod nim znaleźć. Poza tym chodzę jak kaczka, albo pingwin jak kto woli, 15 minut zakładam buty z czego dobre 10 minut zajmuje mi wciśnięcie spuchniętych nóg w owe buty, a kolejne 5 minut zawiązanie. Naklnę się przy tym ile wlezie. I tak sobie myślę, że przez te prawie 40 tygodni to miałam więcej stresu niż radości z faktu, ze spodziewam się dziecka.
Dlatego z niecierpliwością oczekuję na rozwiązanie... choć kolejny etap wcale nie będzie łatwiejszy ani spokojniejszy.

5 komentarzy:

  1. Ja wlasnie przegladam watek i szukam kogos kto zrozumie. mam super męża a mimo to czuje sie samotna w tym stanie sama ze soba, bo on choc staje na rzesach i dba o mnie nie jest w stanie pojać emocji w ciązy. Czuję sie wyizolowana z zycia, jestem na L4 i leze w wyrze od 2 miesiecy, bo tak nawala kregoslup i ciągnie brzuch, mam zero energii i nic nie moge zrobic. pierwsze 3mce drzalam o wyniki amniopunkcji, potem zdychalam na kregoslup, skora mnie swedzi, spuchlam, wygladam jak troll i jestem taka zmeczona nocami nie spie, jeszcze 2 mce, panicznie boje sie porodu, mam tokofobie, wskazania psychologiczne do cc ale cc tez sie boje, w ogole mysle i o swoim bolu i o dziecku i reakcji na dziecko i po prostu mam dosc. nie naleze do uduchowionych mam, wkurza mnie nie dziecko a ciąża, jakie to blogoslawienstwo niby, okropny okres a ruchy nie sa cudne tylko bola jak cholera, bo mala rusza sie teraz non stop. I co zlinczujecie mnie ze napisalam ze nie mam orgazmu z powodu ciazy,, ruchow, ochoty na sex, boje sie i czuje zle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czuję tak samo:(

      Usuń
  2. Witam ja na poczatku wymiotowalam jak kot potem dostalam swira w glowieze az moj facet wyprowadzil sie na 3 tyg,potem wypadly dyski i myslalam ze bede chodzila o kulach,potem mega bole brzucha,zgaga,nie trzymanie moczu,wieczny lek o dziecko czy zdrowe i jak to bedzie...nastroje skrajne i obecniw leze2 raz z mega przeziebieniem!!!bol glowy gardla katar i niemoc 33tydz;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. I trymestr-mdlosci,zgaga, bol brzucha, pleców, glowy, oslabienie, ciaza zagrożona, luteina 2x2. II trymestr-mdlosci, zgaga x 2, bol brzucha i pleców, zakaz sexu, stany zapalne pochwy przez luteine, luteina nadal bo ciaza zagrożona. III trymestr- bol zoladka i brzucha, zgaga x50, angina, zapalenie dziasel, antybiotyki, paracetamol przez miesiąc, dentysta nie podjal sie wyrwania zeba. Do tego grzybica po antybiotyku, skorcze cholernie bolesne chociaz nie regularne, bole krzyża, rozchodzenie sie miednicy, rwa kulszowa, wymioty z bolu, lekarz na to-uroki ciąży. Jeszcze w dodatku jestem 3 dni przed terminem a mam niedojrzala szyjkę i dluga. Podobno przenoszę DRUGĄ ciaze. Mam dość. Chcialabym cala ciaze przespać, ale oczywiscie cierpie na bezsenność przez kopniaki i skorcze. Także ciaza mnie powoli wykancza

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Mam to samo, kocham moje dziecko w brzuchu ale mam juz dosyć ciazy :( 1 trymestr - niepowsciagliwe wymioty, omdlenia i pobyt w szpitalu. Później dusznosci z powodu nie możności przyjmowania leków na alergie ( lekarze zabronili) i wieczna zgaga. Obecnie 31 tc i od 2 miesięcy przewlekłe zapalenie zatok ( 2 rodzaje antybiotyków nie pomogly) brak możliwości wykonania badań tomografii lub rtg ze względu na ciążę. Brak możliwości przyjmowania większości skutecznych leków które w ciazy są niedozwolone. I do tego silne bole zebow ( rzekomo zdrowych) i przy tym brak możliwości wykonania rtg żeby sprawdzić co jest przyczyną. Płacze codziennie z bezsilności i bólu. Mam już depresję i nie marzę o niczym innym jak tylko o tym żeby przespać te ostatnie tygodnie do porodu i żeby po porodzie chociaż połowa z tych dolegliwości minęła bo już nie wierzę to ze kiedykolwiek będę miała dzień bez bólu :( do tego dochodzą skurcze z stresu. No i przymusowe leżenie bo dziecko naciska główka na skróconą szyjke.

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania