czwartek, 9 sierpnia 2012

A na "c*pce" dylu, dylu...

Robię młodzieży kolację i nagle słyszę, a mój Mati podśpiewuje sobie pod nosem
- A na "c*pce" dylu, dylu...a na "c*pce" dylu, dylu...
Nastawiłam ucho i słyszę...A na"c*pce" dylu, dylu...
Toż kurza melodia, wyraźnie słyszę tą c*pkę
Uznałam, że czepiać się nie będę tylko młodego, śpiewającego w kółko to samo jak zdarta płyta, wypytam.
- Mati, co to jest to c*pce?
- No c*pce, nie wiesz?
- Nie wiem, powiesz mi?
- Na nich się gra.
- A, chodzi ci o skrzypce! - dokonałam odkrycia wreszcie
- Tak, to nie wiedziałaś?
Generalnie wiem, że na skrzypcach się gra, ale te c*pce jakby mnie z lekka ogłupiły.


 PS. z dziwnych stron trafiają na mojego bloga stąd zmiana na gwiazdkę

9 komentarzy:

  1. :) Ach to skrzypce:)
    Nieźle mu to wyszło

    OdpowiedzUsuń
  2. hahaha...oplulam ekran:)
    genialne sa te dzieciece przekrety wyrazow:)

    OdpowiedzUsuń
  3. :D
    Dzieci to mają dar do wprowadzania rodzica w konsternację!

    OdpowiedzUsuń
  4. hahhahahaha ale się uśmiałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Padłam! I mój chłopina też jak mu przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wyslij to jako humor do gazety bedzie ubaw po pachy

    OdpowiedzUsuń
  7. o ja hahahah no to mu się udało :D stanowczość wskazana jak najbardziej w takich sytuacjach :)

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania