czwartek, 21 listopada 2013

Złotówka ma moc.

Zainspirowana pewnymi komentarzami pod pewnym postem na pewnym blogu, post poczyniam.
Nie wiedzieć czemu, jak ktoś zasobniejszy w finanse, zafunduje dziecku zabawkę w granicach kilkuset złotych  i jeszcze upubliczni ów zakup, to w ludziach zaczyna budzić się  zazdrość i wredność przeokrutna.
Nie chę tu rzucac nazewnictwem bloga, którego autorka pokazała ów prezent, a że blog dość popularny, to pewnie całkiem spora grupa osób skojarzy.

Niestety tak to juz jest, że ktoś ma więcej, inny mniej. Po prostu sprawiedliwość w tym temacie nie istnieje. Nie jestem pewna czy istnieje w jakimkolwiek.

W okresie świątecznym, a właściwie przedświątecznym, nasze pieniądze maleją w tempie zastraszającym, a potrzeby rosną.
Ale o tym pisać nie będę. Chcę napisać o konkretnej potrzebie pod choinkę, a mianowicie o prezencie dla dziecka.
Niejednokrotnie rozmawiałam ze znajomymi mamami, że dziecko to czy tamto chciałoby pod choinkę dostać, ale koszt zabawki stawia rodziców na baczność i często jest tak,że albo zapożyczają się by dziecku swojemu radość sprawić albo kupują dziecku to na co ich stać, a co niekoniecznie latorośl zadowala.
Znalazłam sposób aby sobie włosów z głowy nie rwać skąd pieniądze na prezenty wziąć. Dla mnie większym dylematem jest raczej wybór  prezentu. W tym roku moje starsze dziecko, co i rusz zmienia zdanie w temacie prezentu. Nie dalej jak we wczorajszym  poście napisałam, że dziecko się zdecydowało już na zabawkę. Dziś już chce inną. Także temat pozostaje na razie otwarty (oczywiście w grę wchodzi inny pojazd).

Cóż zatem czynić mozna by problem sfinansowania zabawki problemem być przestał?

Wystarczy 25 grudnia wrzucić do dziecięcej skarbonki złotówkę.
Zajrzyj teraz do portfela i pomyśl czy złotówka w tej chwili z niego wyjęta spowodowała by wielkie spustoszenie?
26 grudnia trzeba zrobić to samo.
Oczywiście i 27 grudnia też.
W skarbonce jest już 3 zł.
W kolejne dni również.
31 grudnia wkładając złotówkę, stan skarbonkowego konta zwiększa się do 7 zł.
A ile pieniędzy będzie 15 grudnia następnego roku?
Czy za nazbieraną, po złotówce dziennie, kwotę można dzieku kupic fajny prezent? Za 355 zł na pewno.
A wyobraź zobie, że odkładasz 1,5 zł czy 2 zł.
Czy w danym miesiącu bardzo nadwyręża to Twój budżet?
Nawet 50 gr dziennie daje w skali roku około 180,00 zł. Też można coś fajnego dzieciakowi zafundować.

Wystarczy czasem kupić tańszy jogurt, dwa plasterki mniej wędliny, czy inny rodzaj herbaty czy papierosów. Poszukać promocji mięsa czy serów czy czegokolwiek i z zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy złotówkę "odpalić " maluchowi.

Za tak niewiele można tak wiele, a radość dziecka - bezcenna.

zdjęcie ze strony katalog monet



20 komentarzy:

  1. prosta rzecz ale do głowy nie przyszła, bo odkładać by się chciało od razu wielkie kwoty a tu proszę, proszę.. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, myśląc o odkładaniu myślimy od razu ile to trzeba się wyrzec, a tak, złotówka dziennie to tak naprawdę czasami odmowa sobie czy nawet dziecku jakiegos drobiazgu.

      Usuń
  2. Podpisuję sie pod tym rękai i nogami. A żeby drobniaki potem nie przyprawiły o ból głowy, co miesiąc można uzbieraną kwotę zamienić na grubsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej. I na konto oszczędnościowe. Osobiście wole jednak te drobne, bo otwieramy skarbonkę dopiero na prezenty. U nas to jeszcze Dzień Dziecka jest w ten sposób finansowany.

      Usuń
  3. Ja korzystam z tego pomysłu już od jakiegoś czasu. Potem drobiazgi wymieniam w sklepie na banknoty i chowam. Wyjmuję dopiero przed Świętami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję dyscypliny. U mnie z tym gorzej, dlatego wersja w skarbonce najlepiej się sprawdza.

      Usuń
  4. Można zawsze iść do pracy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tez jeszcze raz przeczytać post. Najlepiej ze zrozumieniem. To nie praca lub jej brak jest tematem.

      Usuń
  5. chetnie bezrobotna mama poszlaby do pracy oczywiscie legal ,, to odpowiedz do anonimowy .pomysl super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł polecam, bo świetnie się sprawdza.

      Usuń
  6. No i chyba zacznę stosować od jutra:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natrudniej zacząć, a potem człowiek tak się przyzwyczaja, że jak do skarbonki nie wrzuci to ma się wrażenie, że jakiegos rachunku się nie zapłaciło albo raty :)

      Usuń
  7. Wystarczy chcieć.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, ale za chęcią niech w parze idą czyny, a potem miłe zaskoczenie, że aż tyle do dyspozycji.

      Usuń
  8. Naprawdę fajny pomysł. Chyba też zacznę tak robić:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze rozsądnie rozporządzałam pieniędzmi, ale odkąd zostałam mamą (w dodatku samotną), szukam różnych sposobów, by uporządkować domowy budżet.
    I też podobny sposób mam, by koniec końców uzbierać na coś fajnego dla mojego dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja córa wchodzi w wiek, że chce wszystko. Gdziekolwiek się obejrzy tam reklamy zabawek i wszystko chce, nawet sztuczne pająki - bleeeee:) Zdanie zmienia co dwie sekundy. Tak więc pod choinkę dostanie standardowo książeczkę. W ciągu roku dostaje tyle zabawek że ma ich w nadmiarze. Co do skarbonki córy, raz w tygodniu wrzucamy tam 20 funciaków. Tyle dostaje się od Państwa na dziecko bez względu jakie się ma zarobki. Stwierdziłam , że skoro dostaje córa to niech córa ma:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nikt nie zagląda nikomu w wyciągi. Są ludzie, którzy dobrze gospodarują swoimi pieniędzmi i stać ich na droższe zakupy. Są też tacy, którzy kupują drogo, ale potem mają problemy z innymi płatnościami, o czym nie mówią.

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania