poniedziałek, 27 czerwca 2011

Niedziela w poniedziałek

Oczywiście mam świadomość, że dziś pierwszy dzień kolejnego tygodnia. Ba, nawet w planach było zaszczepienie małej, które oczywiście nie wyszło. Zaczyna to być bardzo niepokojącą normą. niby jutro ma się udać, bo jutro ma być pielęgniarka od szczepień. swoją drogą nie miałam pojęcia, że tylko wybrane pielęgniarki szczepią.
Po wyjściu z przychodni padło pytanie ze strony M. "Co dalej?" No właśnie, co dalej z tak pięknie rozpoczętym dniem. Pogoniłam naszych panów z powrotem do domu, w celu schowania szczepionek w chłodne miejsce czyli do lodówki, z zaznaczeniem, żeby nie daj Boże nie do zamrażalnika. Po czym poszliśmy na spacer, nad morze. Dodam jeszcze, że Mati ma dziś jeden ze swoich dni, kiedy wszystko go wkurza i irytuje, a słowo "NIE" jest używane przez niego w nadmiarze.
Na deptaku zdałam sobie sprawę, że przecież zaczął się sezon, bo deptak zamienił się w bazar, a i ludzi tłumy, więc spacer specjalnie przyjemnością nie był. Z zazdrością patrzyłam na rozłożone na plaży kształtne ciała i bezkształtne cielska, które zgodnie i w harmonii kąpały się w promieniach słonecznych.
Wikunia była grzeczna, dwukrotnie dostała porcję z cycka maminego i sobie albo spała, albo rozglądała ciekawie wokół. Natomiast Mati znowu przechodził sam siebie wrzeszcząc i histeryzując. W głębokim poważaniu miał też cokolwiek co nadawało się do spożycia poza miską rosołu w barze, ale rosół po jakimś czasie wylądował w pampersie. Wszystko inne nie i kropka. M. wydawał się rozbawiony wrzaskami swojego syna i kompletnie  na nie nie reagował, a mnie z nerwów rozbolał żołądek. Humoru nie poprawił mi tez jego brak apetytu. dobrze, że chociaż chętnie pił. Wróciwszy zatem do domu robię małemu zupę w nadziei, że jak przegłodzony to ją zje.
M. jedzie dziś w trasę, więc z małym się położył i nastała cisza, a ja za chwile zaparzę sobie melisę, bo zdecydowanie potrzebuję wspomagacza.
A tu mina Mateusza po ataku histerii

5 komentarzy:

  1. Jak bym swoją Wercię widziała..Damy radę Asiu:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Upewnij się, że dziecko jest absolutnie zdrowe przed szczepieniem, bo może się to skończyć niedobrze... Ja już tego doświadczyłam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci potrafią wykończyć, ale jeden ich uśmiech i cudem wracają siły. Mina jest bezcenna, uroczy.

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie to dopiero czeka, ale wiem że nie da się do tego przygotować

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania