wtorek, 19 lipca 2011

Próba naleśnikowa

Póki co próby wprowadzenia nowego żarełka do synusia gardełka, spełzają na niczym. Skubaniec nawet polizać nie zamierza i buntuje się uparcie przed spróbowaniem nowości. Dziś taką "nowością" dla niego miały być naleśniki. Chęć przemycenia,  do żołądka małego, owych naleśników podejmowali już wcześniej dziadkowie. Mateusz jednak nie był zainteresowany. Sporo czasu minęło, Mati starszy się zrobił, więc postanowiłam na śniadanie poczynić własnie naleśniki. Stres miałam przeokrutny, bo to było to moje pierwsze podejście do tej potrawy. Tak, tak, proszę się nie śmiać, ja naprawdę nigdy w życiu wcześniej naleśników nie zrobiłam. Choć to wyczyn podobno prosty i niemożliwy, żeby miał się nie udać.Może u innych. Ze mną bywa naprawdę różnie. Tak czy siak, w końcu zebrałam się na odwagę i przekopałam internet w poszukiwaniu prostego przepisu na ciasto. Znalazłam i to na niewielką ilość. I dobrze, bo jak miałabym coś schrzanić, to lepiej mniej zmarnować. Żeby było ciekawiej to mój M. jak najbardziej naleśniki robić umie, ale uznał, ze on to facet i kuchnia nie jest jego terytorium, więc nie zamierzał pomóc. Zeźliłam się na niego, bo pomóc nie chciał, ale komentować to i owszem. Nie powiem, ciasto mi wyszło, o konsystencji według mnie odpowiedniej. Ba, nawet wyciągnęłam patelkę i nasmarowałam tłuszczem...I to by było na tyle, bo zaczęłam się stresować, że placek mi wyjdzie za mały, za gruby, ze się porwie, że przypali...I tak stałam jak przygłup nad tą patelką, póki M. się nie zlitował i naleśników sam nie usmażył. A Mati?...No cóż, prawie godzina proszenia, grożenia, kombinowania i nic. Za cholerę nie dał się przekonać, że naleśniki są smaczne...No, przynajmniej termin zrobienia przeze mnie kolejnej próby naleśnikowej odroczony.

4 komentarze:

  1. Naleśniki to cudowne danie :D proste ,łatwe i tanie ! Może Synuś da się przekonać za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja bede za Ciebie smazyc nalesniki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jeszcze karmię piersią, ale szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, aż mały będzie mógł jeść już inne potrawy... oczywiście nie dlatego, że karmienie nie jest przyjemne, raczej z czystego egoizmu - też chcę się dobrze najeść tym na co mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania