poniedziałek, 25 marca 2013

Mój bidulek.

O 3:00 w nocy usłyszałam rozdzierające "Mamo!!!"
Z łóżka wyskoczyłam i co sił w nogach, obijając się o framugi drzwi wpadłam do pokoju dzieci.
Mati klęczał na swoim łóżku i rzygał jak kot.
Dżizus! Dziecko!
Spojrzał na mnie przerażony. Szybko go z łóżka zabrałam do łazienki.
Mamo kupę!
To dawaj synek na tron siadaj!
Siadł, pod nos miskę dostał i kwitł tak przez czas jakiś.
Ja w tym czasie ogarnełam jego łóżko.
Już po wszystkim...Uff
Umyłam małego, przebrałam i zakotwiczyłam w naszym łóżku.
Miałam nadzieję, że to jednorazowy wybryk.
Myliłam się.
Zarzygana pościel Mateusza, dwa koce, obsrane dwie piżamy oraz cztery pary majtek i dwie pary spodni dresowych. W końcu organizm dziecka uznał, że chyba ilość ufajdanych rzeczy go satysfakcjonuje.
Uspokoił się.
Ale od tamtej pory wmuszam w dziecko płyny w ilościach po parę łyków, żeby w ogóle coś, a o jedzeniu czegokolwiek to nie ma mowy. Odmawia i już, a to juz 17:00.
Bardzo dużo śpi.
Co jest na tyle nienormalne, że wzbudza siostrzaną ciekawość.
I Wiki budzi brata.
A Mateuszek tak słabiutki, że nieporadnie odgania sie od młodszej siostry jak od natrętnej muchy.
Szkoda mi bidulka.

Edit: Po 23:00 chłopaki pojechali na doraźny. Mati ma 39,7 stopni gorączki. strasznie sie denerwuję.

10 komentarzy:

  1. Biedaczek:( Pewnie jakiegoś wirusa podłapał:( Zdrówka życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedactwo.
    Pewnie jakaś grypka.. :(
    Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku, wstrętne choróbsko :(
    Zdrówka dla MAtiego! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojejku to jakaś epidemia tego choróbska... mój Artur też liże rany po tym wirusie.

    OdpowiedzUsuń
  5. O jejku! Zdrówka życzę dla małego!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny Mateusz... zdrówka życzę

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny :( zdrówka dużo !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrówka dużo dla Mateuszka!!!

    ps. Rok temu przeżyliśmy podobną noc....trzymajcie się :*

    OdpowiedzUsuń
  9. A niech mnie zlinczują entuzjaści zdrowej żywności!
    Paluszki słone i coca cola gazowana w szklanej butelce! Na mnie i na całą rodzinę działa bez dwóch zdań! :D

    OdpowiedzUsuń

Zawsze chętnie przeczytamy co mają do napisania inne mamy :) Zapraszamy do komentowania